Zamykam w sobie ból
Ukrywam wciąż tęsknotę
Wiem że nie będziesz mój
I nie chce myśleć o tym
Kocham cię i nienawidzę
Jedno większe od drugiego
W nieznośnym świecie się gubię
Nie mogę wydostać się z niego
A przecież pragnę tak mało
Serca,Uśmiechu,Radości
Lecz cóż ukocham cię
Bez cienia wzajemności.............?
Moje autorstwo***
***
W aucie zamiast szatynki spotkałam blondyna o brązowych oczach
-James!!!-Krzykłam uradowana i rzuciłam mu się na szyję
-Hej Nessie.Wszystkiego Najlepszego!!!!-Powiedział ze śmiechem
-A..Ale co ty tu robisz?Miałeś przecież przyjechać za dwa tygodnie!
-I miała mnie ominąć okazja złożenia ci życzeń i pośmiania się z twojej niezdarności?-Zapytał unosząc jedną brew.Zaraz wybuchliśmy śmiechem.James to najstarszy z braci Collinsów.Wszyscy są adoptowani(lecz tę historię opowiem kiedy indziej ;D )Do domu Collinsów dotarliśmy w necałe 5 minut.Nadal boję się jeździć z własnym chłopakiem i jego rodziną bo cóż muszę przyznać że są piratami drogowymi.Lily bardzo się ucieszyła na mój widok tak jak reszta domowników.No może po za Rozalie ale ona nigdy mnie nie lubiała.Ale wiecie co jest w tym wszystkim najdziwniejsze?Kompletnie nie mam zielonego pojęcia za co ona mnie tak nie lubi.Ale ona jako jedyna i nie mam zamiaru się nią przejmować.Jej mąż(Rozalie ma 22 lata,ma męża i córkę) uważa że ona zachowuje się bardzo dziecinie.Ivan bardzo mnie lubi,zresztą tak jak i Natalie i narzeczona Emila-Christina.Zapowiada się bardzo przyjemny wieczór.Od Charliego i Lily dostałam bilety na koncert mojego ulubionego zespołu,od Rozalie i Ivana kolie,od Alice bransoletkę,od Jamesa i Natalie książkę którą od zawsze chciałam mieć a od Emila i Christiny bluzę z angry birds.Miałam dość odpakowywania prezentów ale został ostatni i był to prezent od mojego ukochanego-nasze wspólne zdjęcie.Cała imprezka skończyła się o 21.Musiałam iść piechotą do domu.Nagle coś się poruszyło w krzakach.Raczej nie coś tylko ktoś.Z krzaków wyszli byli przyjaciele Dylana
-Cześć laleczko.Dokąd idziesz?-Zapytał jeden z nich
-Nie twoja sprawa-Wysyczałam przez zaciśnięte zęby
-Uuu...Ostra.Skorpionowi się spodoba-Powiedział i złapał moją dłoń nagle z za rogu z piskiem opon wyjechało auto.Było ciemno więc nie widziałam co to za auto.Już się bałam że to auto skorpiona ale nie..To była auto mojego wybawiciela.Gdy tylko moja dwójka go zobaczyła wypuścili mnie z ramion.Rzuciłam się w kierunku auta.Dylan jeszcze chwile stał tam i się na nich patrzył po czym odjechalismy
-Przepraszam-Powiedziałam gdy byliśmy pod moimi domem.Chciałam zakłócić ciszę panującą od 5 minut.
-Że co?
-Przepraszam...Gdybym była ostrożniejsza nic takiego by się nie stało
-Nie mów tak!To tylko i wyłącznie moja winna.Wybacz mi.Oni już nigdy cię nie dotknął.Jutro wyjeżdżamy
-Ech.......Nie wiem jak powiem to rodzicom-Spojrzałam na jego twarz
-Mówiąc my........-Nie dał mi dokończyć
-Miałem namyśli siebie i swoich bliskich.To już koniec Diano.Już nigdy nie będę cię nie pokoić po prostu zapomnij.
-Nigdy nie zapomnę-Powiedziałam i wyszłam z jego auta trzaskając drzwiami.Bez słowa pobiegłam do swojego pokoju.Zamkłam się na klucz i rzuciłam się na swoje łóżko.Zaczęłam płakać jak małe dziecko.Jak on mógł mi to zrobić?!
___________________________________________
Wiem wiem.Głupi,nudny i krótki ale sory innego mi się nie chce.Mam nadzieję że mi wybaczycie.2 rozdział postaram się dodać jutro.Proszę o komentarze,polecajcie innym, no i oczywiście dodawajcie się do obserwatorów ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz